wtorek, 8 lipca 2014

~~ Miasto Koszmarów ~~

~~ Miasto Koszmarów ~~
[ Uwaga ! Opowiadanie to jeden wielki burdel  ! Na podstawie książki " Strażnik Podłego Miasta " ]
[ Kielon wciela się w chłopaka >.> ]
[ + myśli jak zboczeniec :< ]





W pewnym nie miłym mieście działy się przerażające rzeczy .
Nikt o zdrowych zmysłach nie wychodził w nocy .
W mieście brak było jakichkolwiek uczuć . Ludzie z miasta byli nie mili i 
przerażeni nowym burmistrzem . 
Mijały lata aż w mieście zaczęły dziać się dziwaczne rzeczy a ludzie postradali zmysły .

~~ . ~~

Wstałem jak zwykle i spojrzałem w lustro . Znowu te same odbicie mojej przerażającej twarzy . A tak w ogóle to mam na imię Alex . Wysoki szczupły chłopaczyna o brązowych krótkich włosach . Mieszkam w tym koszmarnym mieście od urodzenia . Znam każdą małą uliczkę i każdy drobny zakamarek tej dziury . W nocy poruszam się po dachach bo wiem co mnie czeka na dole .
Oczywiście mój ojciec nic o tym nie wie bo po co ? Znowu by mi dał najdłuższe kazanie jakie świat nie słyszał . Pewnie się zastanawiacie gdzie moja matka odgrywa w tym role ?
Ona .. od kilku lat nie jest z nami , zostawiła mnie z ojcem i powiedziała

- " Mam dosyć Cię Ronald ! I te twoje zdrady ! "

Po tych słowach odeszła a ojciec tym bardziej się spił . Całymi dniami siedzi w gospodzie i pije za zdrowie białej panny która nie istnieje . Nawet nie wiem kim ona jest . Kiedy byłem mały moja matka opowiadała mi legendy o białej pannie ale to tylko legendy

- Biała panna która błąka się po mieście , szukając odrobiny dobra w tym okropnym świecie .

 - Niewierze takim bajeczką dla małych dzieci . Kto by tam ich słuchał .

Nagle do pokoju wszedł mój ojciec i zaczął jak zwykle na mnie krzyczeć i przewrócił się i upadł na podłogę . Ja oczywiście nic z tego nie robiłem i tak wstanie i tak będzie wyklinał mnie . Ale tym razem zamiast wyklinania zaczął na poważnie .

- Synu ! Wieczorem odbierzesz paczkę od wujka Józefa bo jak on zobaczy mnie w tym stanie odbierze mi ciebie rozumiesz !

- Tak ojcze ..

- Ale jak tylko mu coś powiesz to powieszę Cię za .... wiesz co a teraz pakuj swoje krocze i ruszaj to po drugiej stronie miasta .

Tak druga strona miasta była inna niż ta ruina . Ludzie są bardziej mili i nikt nie kradnie ani nie morduje na ulicy . Ubrałem swój ulubiony strój i założyłem na siebie kaptur .
Podszedłem do lustra i spojrzałem na siebie .
- Od tamtej pory wydoroślałem ma już 18 lat i mogę robić to na co mam ochotę .
 - a mam ochotę na panienki . Chociaż w tych skroniach szerzyły się coraz większa liczba burdeli w mieście to ani razu nie byłem nawet w jednym . Ale dzisiaj po ukończonych 17 latach cierpienia i męki z ojcem mogę wszystko . Podszedłem do otwartego okna wyskoczyłem na nie i wskoczyłem na dach obok . Domy w mieście były tak ściśnięte że spokojnie mogłem poruszać się dachami .- Mam zadane do wykonania . - Powoli się ściemniało ale mi to nie przeszkadzało gdybym tylko nie miał serca zostawił bym ojca i zacząłbym nowe życie samemu . Długo o tym myślałem aż skapnąłem się że jestem już blisko celu mojej małej misji . Widziałem już z góry wujka Józka rozmawiającego z jakąś młodą panną . Zeskoczyłem z dachu i wylądowałem obok wujka . Dziewczyna przestraszyła się mnie aż zapiszczała .

- O wilku mowa to mój stryj Alexander  .

- Przyszedłem po paczkę dla ojca .

- Paczka , paczka .... a paczka zaraz przyniosę , poczekaj tu na mnie madam mamy jeszcze wiele do omówienia .

- Dobrze panie Józefie .

Czekając na wujka zastanawiałem się kim ona jest , nie wyglądała mi na jego nową żonę była za młoda i dlaczego akurat rozmawiali o mnie ? Może wuj pragnie abym się z nią ożenił ? Albo chce ją wykorzystać ? To nie jest w stylu mojego wuja to dobry człowiek.. trochę stary z marszczkami na twarzy i siwymi włosami ale jest miły dla mnie . Kiedy ojciec spił się , ja z wujkiem spędzaliśmy dużo ze sobą czasu na nasze pierdoły . Ale ojciec dowiedział się o tym i zakazał mi przychodzić do wujka .

- Już jetem mam nadzieje że nie czekaliście za długo .

- Nie panie Józefie .

- To mnie cieszy [ spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy ] A  ... Alex trzymaj to paczka dla twojego ojca mam nadzieje że dobrze się czuje ? Podobno chorował ..

- Chorował ? [ zacząłem głośno śmiać się że wujek popatrzył na mnie ze zdziwieniem . ] Kiedy to ja go trzeźwego widziałem ... ! Przez wódkę to on raczej uodpornił się na choroby ..

- Czyli wszystko jest po staremu ?
Spojrzał się na mnie ze wzrokiem współczucia .

-Tak .

- Jeśli chcesz to możesz zawsze zamieszkać ze mną .

- Nie wujku niedługo przeprowadzam się i będę mieszkał sam .
Dziewczyna spojrzała się na mnie [ pierwszy raz cała czerwieniona ] i powiedziała .

- Współczuję . Ja bym nie chciała mieszkać sama ..

- Dlatego mieszkasz ze mną .
Uśmiechnął się wuj do dziewczynki a ona od razu rozpogodziła się .

- No cóż muszę wracać do ojca bo jeszcze pomyśli że go zdradziłem .

- Do zobaczenia Alex !

- Do widzenia ...

Spojrzałem na nich wspinając się na dach i zrobiło mi się tak dziwacznie ciepło w sercu .

- Do zobaczenia .

Tym razem zamiast biec po dachach powoli spacerowałem z myślą że ktoś jeszcze o mnie pamięta że nie zostałem odepchnięty przez rodzinę .
Cieszyła mnie ta myśl ale przez moją nie uwagę prawie bym spadł w dzielnice leszczy . Tak już oddaliłem się tak daleko że byłem już prawie na swoim terenie . Teren który tak dobrze znam . Coś mi nie pasowało wszyscy pochowali się po domostwach i nie widziałem ani jednego człowieka w mieście . Usiadłem na jednym z dachów i zastanawiałem się czy wróci do domu .
Nagle jakiś ogromny cień przysłonił mi zachód słońca i powoli słyszałem kroki idące w moją stronę . Szybko się odwróciłem i zobaczyłem największego łotra i złodzieja w mieście nie lada  Wallder Woood . Wszyscy w mieście go znali . Szybko wstałem i zacząłem uciekać . Gdyby ten grubas ze złamanym nosem mnie dogonił to bym został okradziony albo gorzej zmielony na mięso . Potknąłem się i spadłem z dachu . Miałem ogromie szczęście bo spadłem na stare dywany pana Denkinsa który sprzedawał je na targu . Szybko wstałem i ruszyłem przed siebie . Jednak że spadłem na dywany strasznie bolały mnie plecy .
Powoli odszyłem do budynku , chowałem się przed jego kompanami i ukrywałem się w cieniu aby nikt mnie nie zobaczył . Byłem w pobliżu domu kiedy zobaczyłem coś białego idącego w moją stronę .

- Przecież to bujda ! - szeptałem do siebie .

Przede mną szła biało ubrana panna z śnieżnobiałą cerą długimi brązowo-białymi włosami i szmaragdowymi oczami . Nie wiedziałem czy ja śnie . Spojrzałem w okół siebie nikogo nie było tylko ja i ona oraz księżyc . Uśmiechnęła się do mnie i zbliżyła się do starych dywanów na które upadłem .
Dotknęła ich i na moich oczach przemieniły się na nowe piękne dywany .
Powoli wszyłem z cienia a ona spojrzała na mnie smutnym wzrokiem . Jak na taką pannę była samotna wszyscy się jej bali ale dlaczego akurat ona musi być tą prawdziwą . A jeżeli to moja wyobraźnia ją tu przysłała aby mnie pocieszyć ?

 - Ty nie istniejesz !

Wmawiałem sobie tak długo aż nie zauważyłem że podeszła do mnie i wpatrywała się w moje poharatane ręce . Spojrzałem na nią a ona na mnie serce zaczęło mi walić jak opętane a  ja nie wiedziałem co powiedzieć . Ona chwyciła się mnie i trzymała mnie mocno . Nie wiem jak to wyglądało ale przypadkiem zauważyli nas kompani Woodella .
Powoli szli w naszą stronę ona spojrzała na mnie próbowała coś powiedzieć ale nie mogła pewnie nawet mówić nie umie . Odepchnąłem ją kiedy jeden z oprychów próbował ją uderzyć coś mnie zabolało w boku . Kiedy się zorientowałem ona zamieniła się w potwora , krwiożerczą bestie . Jej biała suknia rozdarła się i poplamiła się krwią ofiar . Jej dłonie zamieniły się w ogromnie szpony które wbijały się w pomocników Woooda . Przeraziłem się , wyglądała okropne . Jeden człowiek Woooda wbił mi sztylet w bok . Wkurzyłem się i wyjąłem sztylet z boku i wbiłem serce przeciwnika .
Nagle krzyki i odgłosy walki ustały panna leżała pokaleczona z poharataną biało-czerwoną sukienką . Podszedłem do niej a ona uśmiechnęła się do mnie . Przerażało mnie to ja ona zmieniła się w tego potwora ale coś do niej czułem te uczucie bolało mnie . Gdybym był jak mój ojciec to byłbym ją zostawił ale ona była pokaleczona . Wziąłem ją na ręce i ruszyłem w stronę domu . W czasie drogi myślałem jak zareaguje mój ojciec na widok panienki która zabiła pomagierów Woooda . Poczułem okropne pieczenie w moim boku . Krew lała się zemnie nieubłaganie szybko , musiałem jak najszybciej wrócić do domu i opatrzyć ranę zanim wda się zakażenie .
Nie pamiętam co się dalej wydarzyło ale miałem nadzieje że dziewczynie nic nie jest . Obudziłem się w jakiejś gospodzie natychmiast wstałem i uderzyłem się o niski sufit .

- Uważaj chłopcze twoja rana się jeszcze nie zagoiła .

- Gdzie dziewczyna !

- Hmm ? Jaka dziewczyna na miejscu leżałeś tylko ty młodzieńcu .

- Ale ja ją trzymałem na rękach była biała !

- Haha ! Pewnie nasłuchałeś się legend starego karczmarza .

- Ja muszę wrócić i to jak najszybciej !

- Jak twoja rana się zagoi to cię wypuszczę z stąd .
Spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem .

- A gdzie są moje rzeczy ?

- Leżą koło ciebie chłopcze .

- Dziękuje .

Mijały dni a ja nadal leżałem w gospodzie mój ojciec jak się dowiedział o bójce prawie by mnie zabił gdyby nie karczmarz . Opiekował się mną jak był bym jego prawdziwym synem . Cieszyło mnie to leczy niestety mój ojciec nadal dokuczał mi . Kiedy nareszcie moja rana zagoiła się karczmarz wygonił mnie z jego domu . Widać było smutek w jego oczach i troskę o moje bezpieczeństwo . Gdybym tylko mógł zmienić rodzinę . Przestać nosić te okropnie zhańbione nazwisko " Carrer " i wreszcie być normalnym obywatelem miasta . Ale nadal wkurzała mnie sprawa " Białej Panny " ona wiedziała że potrzebuje pomocy nawet zmieniła się dla mnie w potwora . Nadal idąc do domu nie mogłem przestać o tym myśleć . Przechodziłem przez targowisko kiedy na niebie było widać mnóstwo kruków lecących w prawą stronę od targu . Przechodząc przez targ wpatrywałem się w każdą twarz dziewczyny która mogłaby wyglądać jak Biała .. tak Biała musi mieć jakieś imię miłe dla uszu albo skrót . Żadna z dziewczyn nie była podobna do niej pewnie sobie ją wymyśliłem . Wróciłem do domu i położyłem się na łóżku /
.
Minęło kilka lat wszystko było po staremu  aż do tego dnia kiedy ponownie ją spotkałem .



[ Ciąg dalszy nastąpi ]
[ jeśli są jakieś błędy to wybaczcie :< głowa mi pęka :<> ]

2 komentarze:

~~ Miasto Koszmarów ~~

~~ Miasto Koszmarów ~~
[ Uwaga ! Opowiadanie to jeden wielki burdel  ! Na podstawie książki " Strażnik Podłego Miasta " ]
[ Kielon wciela się w chłopaka >.> ]
[ + myśli jak zboczeniec :< ]





W pewnym nie miłym mieście działy się przerażające rzeczy .
Nikt o zdrowych zmysłach nie wychodził w nocy .
W mieście brak było jakichkolwiek uczuć . Ludzie z miasta byli nie mili i 
przerażeni nowym burmistrzem . 
Mijały lata aż w mieście zaczęły dziać się dziwaczne rzeczy a ludzie postradali zmysły .

~~ . ~~

Wstałem jak zwykle i spojrzałem w lustro . Znowu te same odbicie mojej przerażającej twarzy . A tak w ogóle to mam na imię Alex . Wysoki szczupły chłopaczyna o brązowych krótkich włosach . Mieszkam w tym koszmarnym mieście od urodzenia . Znam każdą małą uliczkę i każdy drobny zakamarek tej dziury . W nocy poruszam się po dachach bo wiem co mnie czeka na dole .
Oczywiście mój ojciec nic o tym nie wie bo po co ? Znowu by mi dał najdłuższe kazanie jakie świat nie słyszał . Pewnie się zastanawiacie gdzie moja matka odgrywa w tym role ?
Ona .. od kilku lat nie jest z nami , zostawiła mnie z ojcem i powiedziała

- " Mam dosyć Cię Ronald ! I te twoje zdrady ! "

Po tych słowach odeszła a ojciec tym bardziej się spił . Całymi dniami siedzi w gospodzie i pije za zdrowie białej panny która nie istnieje . Nawet nie wiem kim ona jest . Kiedy byłem mały moja matka opowiadała mi legendy o białej pannie ale to tylko legendy

- Biała panna która błąka się po mieście , szukając odrobiny dobra w tym okropnym świecie .

 - Niewierze takim bajeczką dla małych dzieci . Kto by tam ich słuchał .

Nagle do pokoju wszedł mój ojciec i zaczął jak zwykle na mnie krzyczeć i przewrócił się i upadł na podłogę . Ja oczywiście nic z tego nie robiłem i tak wstanie i tak będzie wyklinał mnie . Ale tym razem zamiast wyklinania zaczął na poważnie .

- Synu ! Wieczorem odbierzesz paczkę od wujka Józefa bo jak on zobaczy mnie w tym stanie odbierze mi ciebie rozumiesz !

- Tak ojcze ..

- Ale jak tylko mu coś powiesz to powieszę Cię za .... wiesz co a teraz pakuj swoje krocze i ruszaj to po drugiej stronie miasta .

Tak druga strona miasta była inna niż ta ruina . Ludzie są bardziej mili i nikt nie kradnie ani nie morduje na ulicy . Ubrałem swój ulubiony strój i założyłem na siebie kaptur .
Podszedłem do lustra i spojrzałem na siebie .
- Od tamtej pory wydoroślałem ma już 18 lat i mogę robić to na co mam ochotę .
 - a mam ochotę na panienki . Chociaż w tych skroniach szerzyły się coraz większa liczba burdeli w mieście to ani razu nie byłem nawet w jednym . Ale dzisiaj po ukończonych 17 latach cierpienia i męki z ojcem mogę wszystko . Podszedłem do otwartego okna wyskoczyłem na nie i wskoczyłem na dach obok . Domy w mieście były tak ściśnięte że spokojnie mogłem poruszać się dachami .- Mam zadane do wykonania . - Powoli się ściemniało ale mi to nie przeszkadzało gdybym tylko nie miał serca zostawił bym ojca i zacząłbym nowe życie samemu . Długo o tym myślałem aż skapnąłem się że jestem już blisko celu mojej małej misji . Widziałem już z góry wujka Józka rozmawiającego z jakąś młodą panną . Zeskoczyłem z dachu i wylądowałem obok wujka . Dziewczyna przestraszyła się mnie aż zapiszczała .

- O wilku mowa to mój stryj Alexander  .

- Przyszedłem po paczkę dla ojca .

- Paczka , paczka .... a paczka zaraz przyniosę , poczekaj tu na mnie madam mamy jeszcze wiele do omówienia .

- Dobrze panie Józefie .

Czekając na wujka zastanawiałem się kim ona jest , nie wyglądała mi na jego nową żonę była za młoda i dlaczego akurat rozmawiali o mnie ? Może wuj pragnie abym się z nią ożenił ? Albo chce ją wykorzystać ? To nie jest w stylu mojego wuja to dobry człowiek.. trochę stary z marszczkami na twarzy i siwymi włosami ale jest miły dla mnie . Kiedy ojciec spił się , ja z wujkiem spędzaliśmy dużo ze sobą czasu na nasze pierdoły . Ale ojciec dowiedział się o tym i zakazał mi przychodzić do wujka .

- Już jetem mam nadzieje że nie czekaliście za długo .

- Nie panie Józefie .

- To mnie cieszy [ spojrzał na nią z uśmiechem na twarzy ] A  ... Alex trzymaj to paczka dla twojego ojca mam nadzieje że dobrze się czuje ? Podobno chorował ..

- Chorował ? [ zacząłem głośno śmiać się że wujek popatrzył na mnie ze zdziwieniem . ] Kiedy to ja go trzeźwego widziałem ... ! Przez wódkę to on raczej uodpornił się na choroby ..

- Czyli wszystko jest po staremu ?
Spojrzał się na mnie ze wzrokiem współczucia .

-Tak .

- Jeśli chcesz to możesz zawsze zamieszkać ze mną .

- Nie wujku niedługo przeprowadzam się i będę mieszkał sam .
Dziewczyna spojrzała się na mnie [ pierwszy raz cała czerwieniona ] i powiedziała .

- Współczuję . Ja bym nie chciała mieszkać sama ..

- Dlatego mieszkasz ze mną .
Uśmiechnął się wuj do dziewczynki a ona od razu rozpogodziła się .

- No cóż muszę wracać do ojca bo jeszcze pomyśli że go zdradziłem .

- Do zobaczenia Alex !

- Do widzenia ...

Spojrzałem na nich wspinając się na dach i zrobiło mi się tak dziwacznie ciepło w sercu .

- Do zobaczenia .

Tym razem zamiast biec po dachach powoli spacerowałem z myślą że ktoś jeszcze o mnie pamięta że nie zostałem odepchnięty przez rodzinę .
Cieszyła mnie ta myśl ale przez moją nie uwagę prawie bym spadł w dzielnice leszczy . Tak już oddaliłem się tak daleko że byłem już prawie na swoim terenie . Teren który tak dobrze znam . Coś mi nie pasowało wszyscy pochowali się po domostwach i nie widziałem ani jednego człowieka w mieście . Usiadłem na jednym z dachów i zastanawiałem się czy wróci do domu .
Nagle jakiś ogromny cień przysłonił mi zachód słońca i powoli słyszałem kroki idące w moją stronę . Szybko się odwróciłem i zobaczyłem największego łotra i złodzieja w mieście nie lada  Wallder Woood . Wszyscy w mieście go znali . Szybko wstałem i zacząłem uciekać . Gdyby ten grubas ze złamanym nosem mnie dogonił to bym został okradziony albo gorzej zmielony na mięso . Potknąłem się i spadłem z dachu . Miałem ogromie szczęście bo spadłem na stare dywany pana Denkinsa który sprzedawał je na targu . Szybko wstałem i ruszyłem przed siebie . Jednak że spadłem na dywany strasznie bolały mnie plecy .
Powoli odszyłem do budynku , chowałem się przed jego kompanami i ukrywałem się w cieniu aby nikt mnie nie zobaczył . Byłem w pobliżu domu kiedy zobaczyłem coś białego idącego w moją stronę .

- Przecież to bujda ! - szeptałem do siebie .

Przede mną szła biało ubrana panna z śnieżnobiałą cerą długimi brązowo-białymi włosami i szmaragdowymi oczami . Nie wiedziałem czy ja śnie . Spojrzałem w okół siebie nikogo nie było tylko ja i ona oraz księżyc . Uśmiechnęła się do mnie i zbliżyła się do starych dywanów na które upadłem .
Dotknęła ich i na moich oczach przemieniły się na nowe piękne dywany .
Powoli wszyłem z cienia a ona spojrzała na mnie smutnym wzrokiem . Jak na taką pannę była samotna wszyscy się jej bali ale dlaczego akurat ona musi być tą prawdziwą . A jeżeli to moja wyobraźnia ją tu przysłała aby mnie pocieszyć ?

 - Ty nie istniejesz !

Wmawiałem sobie tak długo aż nie zauważyłem że podeszła do mnie i wpatrywała się w moje poharatane ręce . Spojrzałem na nią a ona na mnie serce zaczęło mi walić jak opętane a  ja nie wiedziałem co powiedzieć . Ona chwyciła się mnie i trzymała mnie mocno . Nie wiem jak to wyglądało ale przypadkiem zauważyli nas kompani Woodella .
Powoli szli w naszą stronę ona spojrzała na mnie próbowała coś powiedzieć ale nie mogła pewnie nawet mówić nie umie . Odepchnąłem ją kiedy jeden z oprychów próbował ją uderzyć coś mnie zabolało w boku . Kiedy się zorientowałem ona zamieniła się w potwora , krwiożerczą bestie . Jej biała suknia rozdarła się i poplamiła się krwią ofiar . Jej dłonie zamieniły się w ogromnie szpony które wbijały się w pomocników Woooda . Przeraziłem się , wyglądała okropne . Jeden człowiek Woooda wbił mi sztylet w bok . Wkurzyłem się i wyjąłem sztylet z boku i wbiłem serce przeciwnika .
Nagle krzyki i odgłosy walki ustały panna leżała pokaleczona z poharataną biało-czerwoną sukienką . Podszedłem do niej a ona uśmiechnęła się do mnie . Przerażało mnie to ja ona zmieniła się w tego potwora ale coś do niej czułem te uczucie bolało mnie . Gdybym był jak mój ojciec to byłbym ją zostawił ale ona była pokaleczona . Wziąłem ją na ręce i ruszyłem w stronę domu . W czasie drogi myślałem jak zareaguje mój ojciec na widok panienki która zabiła pomagierów Woooda . Poczułem okropne pieczenie w moim boku . Krew lała się zemnie nieubłaganie szybko , musiałem jak najszybciej wrócić do domu i opatrzyć ranę zanim wda się zakażenie .
Nie pamiętam co się dalej wydarzyło ale miałem nadzieje że dziewczynie nic nie jest . Obudziłem się w jakiejś gospodzie natychmiast wstałem i uderzyłem się o niski sufit .

- Uważaj chłopcze twoja rana się jeszcze nie zagoiła .

- Gdzie dziewczyna !

- Hmm ? Jaka dziewczyna na miejscu leżałeś tylko ty młodzieńcu .

- Ale ja ją trzymałem na rękach była biała !

- Haha ! Pewnie nasłuchałeś się legend starego karczmarza .

- Ja muszę wrócić i to jak najszybciej !

- Jak twoja rana się zagoi to cię wypuszczę z stąd .
Spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem .

- A gdzie są moje rzeczy ?

- Leżą koło ciebie chłopcze .

- Dziękuje .

Mijały dni a ja nadal leżałem w gospodzie mój ojciec jak się dowiedział o bójce prawie by mnie zabił gdyby nie karczmarz . Opiekował się mną jak był bym jego prawdziwym synem . Cieszyło mnie to leczy niestety mój ojciec nadal dokuczał mi . Kiedy nareszcie moja rana zagoiła się karczmarz wygonił mnie z jego domu . Widać było smutek w jego oczach i troskę o moje bezpieczeństwo . Gdybym tylko mógł zmienić rodzinę . Przestać nosić te okropnie zhańbione nazwisko " Carrer " i wreszcie być normalnym obywatelem miasta . Ale nadal wkurzała mnie sprawa " Białej Panny " ona wiedziała że potrzebuje pomocy nawet zmieniła się dla mnie w potwora . Nadal idąc do domu nie mogłem przestać o tym myśleć . Przechodziłem przez targowisko kiedy na niebie było widać mnóstwo kruków lecących w prawą stronę od targu . Przechodząc przez targ wpatrywałem się w każdą twarz dziewczyny która mogłaby wyglądać jak Biała .. tak Biała musi mieć jakieś imię miłe dla uszu albo skrót . Żadna z dziewczyn nie była podobna do niej pewnie sobie ją wymyśliłem . Wróciłem do domu i położyłem się na łóżku /
.
Minęło kilka lat wszystko było po staremu  aż do tego dnia kiedy ponownie ją spotkałem .



[ Ciąg dalszy nastąpi ]
[ jeśli są jakieś błędy to wybaczcie :< głowa mi pęka :<> ]

2 komentarze: